Firma transportowa. Biznes zrodzony z potrzeby.

Damian Mieczkowki, właściciel firmy transportowej Miecz-Trans rozpoczął swoją biznesową przygodę w 2011 roku. Dziś ma już kilka ciężarówek i wciąż się rozwija.

Jak to się zaczęło?

Z potrzeby. Ojciec od lat handluje maszynami rolniczymi i budowlanymi z Niemiec i Holandii. Potrzebował transportu. Kupiliśmy jedną ciężarówkę i wykorzystywaliśmy ją na własne potrzeby. Z czasem zarobkowo zacząłem wozić, kupiłem drugą ciężarówkę i kolejne. W tym momencie mam 6 ciężarówek i obsługujemy transport międzynarodowy.

 

Wszedł pan na wyjątkowo konkurencyjny rynek. Polskie firmy, patrząc na Europę, są liderem. Naszych przewoźników jest najwięcej.

Na rynku jest ogromna liczba ciężarówek. Niestety wciąż narzekamy na stawki przewozowe. Z racji sporej konkurencji są one dość niskie. Znalezienie klienta, który dobrze zapłaci jest szczególnie trudne. Ale jak już go mamy to musimy go bardzo dobrze obsłużyć.

 

Na czym polega dobra obsługa w transporcie?

Przede wszystkim terminowość. Dziś liczą się dostawy „na czas”. Do tego potrzebna jest niezawodna flota i doświadczeni kierowcy.

 

A skoro już o kierowcach. Sporym wyzwaniem jest znaleźć dziś kierowcę.

Rynek ma ogromne potrzeby. W tym momencie nie chodzi już o to by znaleźć doświadczonego kierowcę, ale w wielu przypadkach kogokolwiek kto będzie w stanie zrealizować porządnie usługę przewozu. Na rynku brakuje kierowców. Praktycznie wszystkie firmy w branży borykają się z tym wyzwaniem.

 

Firmy transportowe sporo inwestują, a sukces finansowy popycha innych do uruchomienia firmy przewozowej. Da się to traktować wyłącznie jako biznes?

Lubię jeździć, patrzeć na samochody. Każda branża jest ciężka. Nie ma biznesu, który byłby łatwy, lekki i przyjemny. Zawsze trzeba się starać, ale to co najważniejsze, to robić to, co się kocha. Nie znam żadnego właściciela firmy transportowej, który sam nie jeździł kiedyś ciężarówką. Zwykle zaczyna się od pasji, miłości do samochodów, do pewnego rodzaju wolności, którą daje duży samochód i pokonywane kilometry.

 

Skoro ceny spadają, a o pracowników trudniej - to w jaki sposób buduje się przewagę konkurencyjną w transporcie?

Moim zdaniem ważna jest liczba samochodów. Jest sporo firm, które oczekują regularnych dostaw. Liczą na to, że w krótkim czasie możemy podstawić określoną liczbę aut. Takiemu zadaniu mogą sprostać najwięksi.

 

Sporo zleceń zdobywa się poprzez spedycje. Małe firmy rzadko szukają przewozów na własną rękę.

W większości zlecenia pochodzą ze spedycji. Tak ja wspominałem, firma podobnej wielkości jak moja, która ma mniej niż 10 aut będzie miała problem ze zdobyciem regularnego, dużego zlecenia na transport. Jeśli jednak spedycja weźmie pod swoje skrzydła mnie, do tego firmę „Zenka” i „Heńka”, którzy też mają po kilka samochodów, to nagle robi się nam flota 20 aut. A to jest już baza do negocjacji. Dopiero gdy firma ma 50-100 samochodów to ma szansę na realizację przewozu bezpośrednio dla klienta.

 

Z tego co wiem sporą bolączką transportu są długie terminy płatności dochodzące nawet do 60 dni. Z czego to wynika?

Wszystko zależy oczywiście od konkretnej umowy i klienta, ale co do zasady to wpływ na to ma proces przepływu dokumentów. Najczęściej termin płatności liczony jest nie od momentu dostarczenia towaru do odbiorcy, ale od chwili dostarczenia dokumentów. Jeżeli dziś zrealizujemy transport na trasie Włochy-Niemcy, to nie liczymy jeszcze terminu zapłaty. Kierowca musi zjechać do bazy, potem my musimy wysłać dokumenty do klienta w oryginale i dopiero jak do niego dotrą, można liczyć termin płatności. Jeśli dostarczymy te dokumenty później niż w ciągu dwóch tygodni od rozładunku, to klient może doliczyć dodatkowe dni płatności. W najgorszym wariancie zapłata może dotrzeć po 3 miesiącach od zrealizowania przewozu.

 

I wtedy z pomocą przychodzi mikrofaktoring. Dlaczego zdecydował się pan na współpracę z inviPay?

InviPay-em finansuję część faktur. Po prostu nie każdy kontrahent wyraża zgodę na faktoring. Część spedycji oferuje swoje skonto, czyli możliwość szybszego rozliczenia płatności. Są takie, które „ucinają” nawet 8-10 proc. wartości frachtu za płatność od razu. Wtedy warto skorzystać z faktoringu w InviPay, który jest znacznie bardziej opłacalny.

 

Czy obawiał się pan czegoś?

InviPay to dla mnie taki rodzaj skonta tylko, że znacznie tańszy i prostszy w obsłudze. Pozwala mi zachować płynność finansową. A to ważne szczególnie dla mojej branży.

Pobierz przewodnik po faktoringu: